Forum Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę GRUPA5 Strona Główna Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę GRUPA5

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mój Pierwszy raz
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę GRUPA5 Strona Główna -> PIELGRZYMKA 2006
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vontrup
SUPER PIĄTKOWICZ
SUPER PIĄTKOWICZ



Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ogrody

PostWysłany: Czw 14:15, 20 Lip 2006    Temat postu: Mój Pierwszy raz

skoro w tym roku było az tylu pierwszaków, może warto sie podzielić zapoczatkować swoje spostrzezenia z pierwszego razu na trasie do MAtki Jasnogórskiej. Oczywiście dotyczy to wszsytkich nie tylko tegorocznych nowicjuszy Laughing Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kathrina
PIELGRZYM
PIELGRZYM



Dołączył: 29 Cze 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z Orła

PostWysłany: Czw 18:32, 20 Lip 2006    Temat postu:

no więc zaczynam... na początku myślałam że na taka pilgrzymkę chdzą "inni" ludzie.... ale myliłam sie, było super i ludzie też byli super.. było momentami ciężko ale dzięki Wam wszstkim udało mnie sie dojść na Jasną Górę i nie umiem nawet słowami opisac tego co ja wtedy przeżywałam... po prostu to były najbardziej zakrecone 10 dni w moim zyciu i poprostu dziękuje wszystkim za wszystko .. kocham Was.. buziaki..:*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vontrup
SUPER PIĄTKOWICZ
SUPER PIĄTKOWICZ



Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ogrody

PostWysłany: Czw 19:31, 20 Lip 2006    Temat postu:

Moja motywacja aby iść na pielgrzymka była prozaiczna. Czy dam rade? Z początku miałem iść z 2 kumplami, jednak im bliżej pielgrzymki, tym oni bardziej mięki. No i cóż. 6 lipca 1996 roku o godzinie 7 stanąłem sam u drzwi KAtedry. Pomyślałem sobie. Wypale jeszcze papierosa. JAk pomyślałem tak uczyniłem. Nie skończyło się na jednym, wypaliłem prawie całą paczkę. Dzis bardzo żałuje, że jej nie zachowałem. Podczas aktywnego nikotyzowania się myśłałem czy naprawde warto samemu wyruszyć na JAsna Góre. Nie powiem, byłem bliski rezygnacji. Kiedym dopalał jednego z wielu papierosów, bokiem uciekła mi moja grupa. Grupa 5. Pierwsze kroki poczyniłem więc w innej. Dziś już niestety nie pamiętam. A co sie działo na trasie? Myśli, myśli jeszcze raz myśli. I czyny, czyny, czyny. I Bóg widział że nie były dobre. Byłem złym peilgrzymem, wódka, papierosy itp. Tak trwało dosyć długo. PRzez wiele lat mój styl pielgrzymowania polegał na tym że 7 dni sie bawiłem, a dopiero ostatnie 3 wyciszałem się przed JAsna Górą. Zmieniło się to niedawno. I to dzięki ks. KArolowi, nikomu innemu, tylko jemu!!! TEgoroczna Pielgrzymka była dla mnie jak pierwsza, tak naprawde, pierwszy raz ja duchowo przeżyłem i mam nadzieje czerpać z niej owoce w nadchodzącym roku. Przejrzałem na oczy, prosze Was wszystkich o modlitwe w mojej intencji żebym wytrwał w moich postanowieniach, może dla innych smiesznych i łatwych, jednak dla mnie wprost heroicznych. prosze o wsparcie!!!!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ewa
STARSZY PIĄTKOWICZ
STARSZY PIĄTKOWICZ



Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 253
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 11:23, 21 Lip 2006    Temat postu:

Szczerze mówiąc Vontrup zawsze mnie wkurzałeś na pielgrzymce..., a najbardziej Twoje zachowanie..., trudno mi było Cię zaakceptować, przebaczać to co mi się nie podobało, co momentami mi się zawsze wydawało absurdalnym w sensie zachowń na pielgrzymce...czasami nawet mi się chyba otwierała nienawiś z lekka co do Ciebie i Twoich kumpli, mówię tu w wymiarze tych wielu lat Twojego pielgrzymowania. Pamiętam jednego razu przelało się we mnie kiedy jeden z Twoich kolesi zaczął parodiować ojca Józefa, który mówił coś przez mikrofon podążając z trudem, a on tuż za nim...Tym bardziej, że dobra była z niego bardzo istota, dziś już jest po tamtej stronie.. . Chyba co roku byłeś razem z Twoją ekipą takim małym, albo większym krzyżem pielgrzymkowym..., oj nieraz wyzywałam na Ciebie ostro.. Szok, że może potrzebowałeś aż lat, by zmienić się, ale może te lata pielgrzymowania to łaska...pewnie tak.. Na forum też momentami starałam się Ciebie omijać, w większości z powodu tych uprzedeń, no i Twojego języka i ignorancji czasami. Na dzień dzisiejszy cieszę się, że coś tam w Tobie drgnęło, też było widać jakąś taką zmianę, wyciszenie i nie manifestowanie swojej osoby przez szumne zachowanie, szkoda, że nie mieliśmy okazji pogadać. Sprawdzianem jest codzienność, a więc życzę Tobie wytrwania w postanowieniach i też będę pamiętać w westchnieniach...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ewa
STARSZY PIĄTKOWICZ
STARSZY PIĄTKOWICZ



Dołączył: 03 Paź 2005
Posty: 253
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 11:44, 21 Lip 2006    Temat postu:

A co do mojego pierwszego pielgzymowania, ano to było już ładnych kilka, kilkanaście lat temu. Nie wiem dlaczego chciałam pójść, było to chyba po pierwszej klasie liceum. Chciałam iść i poszłam. I tak jak dzieje się to do dziś nie miałam specjalnie z kim pójść, wiadomo samemu trudno, a z kimś zawsze raźniej. JAkoś tak się zadziało, że w grupie siódmej szło trochę osób ode mnie z parafii, ale wiekiem ode mnie znacznie starszych, ale że tak powiem, co nie specjalnie brzmi, z braku laku, postanowiłam podążyć z nimi. I nie żałuję, do dziś czuję jakiś taki sentyment do tej grupy, bo jakby nie patrząc jest moją macierzystą grupą, a to pierwsze podążanie pamięta się bardzo jasno i wyraźnie. Trudno mi do dziś wytłumaczyć dlaczego idę. W zasadzie to nigdy nie wiem, czy w lipcu wyruszę, a i wiele już razy ten następny raz miał być ostatnim. Może tak jakoś jest jak powiedział kiedyś Ksiądz Karol, że to jest forma jakiegoś powołania. Kiedy jednak tak się zadzieje, że już wiem, że znów wyruszę, to jednak staram się by najważniejszym na tej pielgrzymce było to zabranie intencji, których zawsze trochę się nazbiera, spotkanie Boga, a więc wyciszenie, modlitwa. Cieszę się, bo przez te przynajmniej dwa ost. lata pielgrzymka jest dla mnie takimi rekolekcjami w drodze. I może czasem ciężko z różnych względów, np. w tym roku też z powodu, że oprócz starych pielgrzymów, typu Witek (z którym się znam od lat-fenomen, bo w tym roku stwierdziliśmy, że znamy się już chyba 13 lat Very Happy i mamy kontakt tylko na pielgrzymce) to szłam sama. Ale i to mówią teologicznie Shocked stało się jakby błogosławieństwem, spatkania ludzi całkiem obcych, którzy na ten czas pielgrzymki, może i na dalszy, kto wie, stali się bliscy. A w 5. pielgrzymuję dlatego. ponieważ swojego czasu, czyli drugi raz szłam w gr. 6, w której to szła znaczna część ludzi z Odnowy w Duchu św., w której to swojego czasu byłam. Niestety ona z powodu braku księdza i niedostatecznej ilości osób została rozwiązana, a tym samym automatycznie przełączona do gr. 5, no i tak do dziś zostało... .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vontrup
SUPER PIĄTKOWICZ
SUPER PIĄTKOWICZ



Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ogrody

PostWysłany: Nie 7:13, 23 Lip 2006    Temat postu:

Ewa dzięki za szczerość, wiem że nie byłem kryształowy, ba byłem ingorantem i chamem. NIestety taka jest prawda Embarassed

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wiking




Dołączył: 18 Lip 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 15:05, 23 Lip 2006    Temat postu: First time

Tak to był mój pierwszy raz:) Pisać zatem mógłbym całe tomy rozważań moich na ten temat. By jednak nie przynudzać ograniczę się do zdania ,że jak to bywa za pierwszym razem , WSZYSTKO bardzo mnie dziwiło. Przede wszystkim zaś ludzie spotykani po drodze. Tak różni, zaskakujący postawą ,dobrocią , poświeceniem, jak Anioły a przecież każdy obarczony brzemieniem swojej historii życia. Nie raz na trasie łzy spływały mi po policzku do brody.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vontrup
SUPER PIĄTKOWICZ
SUPER PIĄTKOWICZ



Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ogrody

PostWysłany: Nie 16:33, 23 Lip 2006    Temat postu:

Tylko jedna osoba była pierwszy raz w tym roku na pielgrzymce????

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
FAIR PLAY
PIELGRZYM
PIELGRZYM



Dołączył: 19 Lip 2006
Posty: 75
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 22:39, 23 Lip 2006    Temat postu: Re: First time

Wiking napisał:
... Nie raz na trasie łzy spływały mi po policzku do brody.


twardzielu to chyba byl pot Smile
Ja tez pierwszy raz pielgrzymowalem ... w 5. Moj pierwszy raz odbyl sie w zeszlym roku z 14. szczerze mowiac bylo fajnie ale to dopiero w tym roku bylo suuuuper Very Happy Wszystkim spotkanym na drodze do mamy bardzo szczere dzieki! Ale warto przezyc pielgrzymke w dwoch roznych grupach bo to sa dwie rozne pielgrzymki. zupelnie inne tradycje ale jeden cel. cel ktory jest niesamowity... POzdrawiam cala kochana 5 Very Happy mam nadizje ze 17 spotkamy sie w komplecie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kathrina
PIELGRZYM
PIELGRZYM



Dołączył: 29 Cze 2006
Posty: 68
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z Orła

PostWysłany: Pon 9:56, 24 Lip 2006    Temat postu:

hmmm... Ty FAIR PLAY ciekawe kto Cie namówił zebyś szedł w tej 5??...;P pamiętaj zawsze słuchaj starej Szefowej.....Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
eva
Gość






PostWysłany: Pon 11:13, 24 Lip 2006    Temat postu:

ale wszystko przed Tobą Vontrup.... Very Happy
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Brat Adam




Dołączył: 19 Lip 2006
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kamionek

PostWysłany: Pon 11:29, 24 Lip 2006    Temat postu:

Ciężko może mi być opisać pierwszy raz na pielgrzymce, ponieważ nawet teraz gdy próbuje zebrać myśli z nią związane, powstaje z tego poplątany gąszcz przeżyć, różnych emocji i pytań, na które nie znalazłem żadnej prostej odpowiedzi ale właściwie sukcesem jest, że w ogóle je sobie zadałem.
Prawda jest taka, że przyczyna mojego pójścia na pielgrzymkę była dość prozaiczna, w pubie kumpel powiedział coś takiego jak "fajnie by było iść na pielgrzymkę", a ja na to "pewnie. Nigdy nie byłem, będzie ubaw po pachy" i już wtedy Matka Boska wiedziała to czego ja się miałem dowiedzieć w najbliższym czasie. Często po swojej deklaracji w pubie myślałem jak by się z niej uwolnić, przecież odzywał się zdrowy rozsądek, który podpowiadał, że mam i tak krótkie wakacje w tym roku i może lepiej byłoby pojechać nad jakieś jeziorko, leżeć plackiem na plaży sącząc kolorowy alkohol...podczas pielgrzymki często wracałem do tej myśli, szczególnie w momentach 30 stopniowego upału idąc między postojami z głową na luźnych zawiasach.
Ale przełamałem się i poszedłem.
Dużo w wytrwaniu w tym postanowieniu pomogła mi moja dziewczyna dzięki, której w ogóle mogło dojść do takiej sytuacji, że idę na pielgrzymkę, ponieważ to ona otworzyła przede mną furtkę wiary (jeszcze ponad 2 lata temu byłem podręcznikowym przykładem osoby nie wierzącej w nic poza sobą - i to i tak nie do końca...). I chociaż przez tą pielgrzymkę mogło się trochę między nami popsuć(co jest już inną historią), to głównie dzięki niej udało mi się iść 10 dni do Częstochowy i znaleźć siłę, żeby przetrwać.
Można by się dużo rozpisywać co działo się z osobą, która pierwszy raz poszła na pielgrzymkę, co czuła i przeżywała, podczas każdego dnia ciężkiej przeprawy z noclegu do noclegu. Dla mnie było to przede wszystkim fizyczne wycieńczenie. Na pewno każdy przeżywał to różnie, jedni znosili trudy lepiej, inni gorzej. Wiem, że dla mnie idącego pierwszy raz wysiłek był ogromny, bezlitosny upał, nie dający często nawet chwili wytchnienia bardzo dawał się we znaki. Często myślałem, że ja tu odpadam i nie idę dalej, kurcze nie ma głupich, łapie stopa i dalej jadę w klimatyzowanym jeździku ale szedłem dalej... i wszyscy inni starsi czy młodsi, którym było równie ciężko, też szli dalej.
To było niesamowite.
Mówi się, że sytuacje ekstremalne nakłaniają człowieka do bardziej religijnych przeżyć, widmo rychłej śmierci skłania do przyspieszonej refleksji nad minionym czasem itd...tu może nie było aż tak poważnie ale zmysł wiary mógł się wyostrzyć. Różaniec nie przeszkadzał, modlitwa była bardziej gorliwa, nawet zacząłem śpiewać...(co jest dla mnie dziwne na maxa bo z reguły wytrzymywałem nie za wiele czasu słuchając religijnych pieśni) wszystko to spowodowało, że gdzieś wśród trudów tej pielgrzymki można było zgubić w jej czasie problemy życia codziennego i jak napisał brat Wiking w swoim poście spotkać Anioły oraz samemu stać się jednym z nich. Nigdy wcześniej nie miałem okazji przeżyć czegoś podobnego i za to powinienem dziękować Bogu każdego dnia.
Mam wrażenie, że właśnie ta pielgrzymka była w jakimś stopniu przełomowa(dziwne uczucie, szczególnie, że szedłem pierwszy raz...), nie wiem może przez ten upał albo dlatego, że było tyle nowych osób. Do takiego myślenia skłania mnie też wyznanie vontrupa, który z tego co napisał wyglądał na rasowego wywrotowca, a w tym roku przeżył coś bardzo ważnego i dzięki temu mógł sporządnieć. Czuć po prostu w tym wszystkim rękę Boga.
Teraz najważniejsze będzie kontynuować tą pielgrzymkę na co dzień, nie było większego psychicznego problemu robić to wśród innych pielgrzymów, gdzie każdy każdemu pomagał i był na niego otwarty. Prawdziwym wyzwaniem będzie znaleźć się wśród innych ludzi nie zawsze tak samo życzliwych jak inni bracia pielgrzymi. Ale wierze, że siła z tej 10 - dniowej wyprawy pokona wszelkie przeciwności.
Pierścień został zniszczony.
A brat Boromir odkupił swoje winy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wiking




Dołączył: 18 Lip 2006
Posty: 15
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 15:14, 24 Lip 2006    Temat postu: Dróżyna Pierścienia

Na część Boromira Hip Hip Hura !! hura hura hura!!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
miras
Gość






PostWysłany: Pon 21:55, 24 Lip 2006    Temat postu: moj pierwszy raz był 5 lat temu...

Hm... u mnie historia jest długa jak moje życie , ale postarm sie strescic ja jak najbardziej, idac do liceum zaczelo sie poznawanie "złych kolegów" jeździłem na rolkach na placu wolności kto wie co tam sie robi ten wie, i tak podupadałem podupadałem , lecz nie miałem siły sie podniść- a chciałem , a tu ciagle imprezy alkohol i inne , i poznałem kolege de facto na imprezie , i wiedział ze imprezy imprezami (mysle tu o oku - kto ze starszych ten wie ze to historia gr5 ) ale liczy sie cos wiecej , mysle ze Matka Boska mi go podusuneła , dała mi szanse z której nie mogłem nie skorzystac, i tak sie wyciagalismy z bagna , az w pewnego dzionka mowi miras jedziemy na lednice - i tam mnie zaczeło trafiac , on mowi idziemy na pielgrzymke - mowie nie co za duzo to nie zdrowo - ale jakos tak wyszło ze poszedłem . ale było po staremu nasza "grupa " w grupie 5 dawała w kość wszystkim , nie wspomne juz o innych ekscesach.

Po powrocie czułem ze cos sie zmienia , wiedziałem ze Matka Boska sie umiłowała , ale droge ja musiałem znaleźć sam. Znalazłem jestem przyszłym pedagogiem i mam zamiar pracowac z takimi jakim ja byłem kiedyś. Mi pomogło wielu ludzi i miłośierdzie Matki boskiej , dlatego ja tez chce pomagac innym . droga poszukiwań była długa , bo pierwszy raz byłem w 2000 roku , albo 2001 . dzis 2006 - dopiero teraz zrozumiałem sens pielgrzymki , choć bardzo jest trudno wytrzymać w rzeczywistości , ale myśle , raczej jestem pewien ze warto walczyc Embarassed
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vontrup
SUPER PIĄTKOWICZ
SUPER PIĄTKOWICZ



Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 588
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ogrody

PostWysłany: Wto 6:27, 25 Lip 2006    Temat postu:

Oko Laughing aż mi sie łezka zakręciła, ciekawe jakby wyglądały zresocjalizowane Żubry Laughing

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Poznańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę GRUPA5 Strona Główna -> PIELGRZYMKA 2006 Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin